„To miejsce ma w sobie ogromny spokój” – projekt zaczął się od słuchania: miejsca, klimatu i właściciela, który marzył o wnętrzu odważnym, wakacyjnym, ale zakorzenionym w historii domu.

Paletę barw dyktowała Floryda – mięta, błękit, turkus i pomarańcz.

„Lokalne światło i kolory – zupełnie inne niż w Polsce – wpływały na to, jak budowałam wnętrze”.

Błękitna sofa, ceglane fotele i pomarańczowy fotel-rzeźba tworzą kompozycję pełną energii.

„Chciałam połączyć nowe ze starym, budować na kontrastach”.

Układ typowo amerykański, dusza – europejska.